Maciej Liziniewicz „Czas pomsty” Recenzja książki

Wyobraź sobie historię noir o śledztwie w sprawie tajemniczej zbrodni. Teraz dodaj do niej małą szczyptę klasycznej acz sugestywnej opowieści grozy. Dopraw odrobiną zabobonów i wierzeń z naszych regionów. W końcu, wcale nie tak w tle, odmaluj napięcie solidnego thrillera społeczno-politycznego. A potem umieść to wszystko w czasach Rzeczpospolitej szlacheckiej, gdzieś niedaleko fabuły sienkiewiczowskiej Trylogii. Oto właśnie „Czas pomsty” Macieja Liziniewicza.

Gdyby nie fakt, że książkę wydano w ubiegłym roku, zastanawiałabym się, gdzie była całe moje życie. Powieść jest tak dobrze napisana, że oczyma wyobraźni widziałam całą jako film. Serio: postacie, miejsca, wydarzenia są tak plastyczne, malownicze i na swój sposób autentyczne, że nie mogłam się oderwać i nawet czytając w miejscu publicznym (czego zwykle nie robię i nie lubię), miałam poczucie pełnej czytelniczej immersji. Coś niesamowitego!

Wszystko tu do siebie jak ulał pasuje, nawet sam protagonista-outsider, który przecież widocznie od reszty odstaje. Nawet fajna i bardzo czytelna stylizacja językowa. Nawet to co nadnaturalne. Choć Liziniewicz idzie w grozę i niesamowitości kilka kroków dalej niż Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem”, jest to groza ostatecznie dobrze wkomponowana w realia; jednocześnie obca i bardzo swojska. Najsłabszym elementem opowieści jest tutaj na bank romans, ale „Czas” nie traci przez to wiele.

Podsumowując: miłe zaskoczenie, bardzo fajna i wyrazista powieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *